Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chaos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chaos. Pokaż wszystkie posty

3.03.2014

Czy muszę wstać z łóżka?

Każdego ranka jest jeden taki straszliwy moment zaraz po tym jak diabelskie narzędzie zwane budzikiem doprowadzi nas do ataku epilepsji, następnie pada pytanie: Czy ja muszę dzisiaj wstawać?

Odpowiedź jest prosta: NIE!


Poza łóżkiem czeka na Ciebie wiele niebezpieczeństw, z którymi nie każdy potrafi dać sobie radę (poranne zajęcia, zombie, głodne koty i te sprawy ...).Człowiek każdego ranka powinien "rodzić się na nowo", a nie zrywać się w szoku, terroryzowany przez alarm w budziku. Jednak nie pozostaje Ci nic innego jak korzystanie z tego bestialskiego ustrojstwa. (alarm - drzemka - drzemka - zaspałem).
Możesz za to ustalić swoje własne zasady - zostaniesz w łóżku pięć minut dłużej, potem w duchu bohaterskiej dyscypliny wewnętrznej mówisz sobie, że wstaniesz kiedy ostatnia minuta dobiegnie końca. Zaczynasz odliczać ostatnie sekundy - pięć, cztery, trzy, dwa, jeden - i wyskakujesz z łóżka!

Jednak czy warto? Gdzie Ci będzie lepiej niż pod ciepłą kołdrą? Wystarczy zabrać komputer i masz cały świat w jednym miejscu!

Według paradoksu strzały Zenona z Elei, nigdy nie wstaniesz z łóżka.
Paradoks mówi o tym, że strzała wystrzelona z łuku w każdej chwili znajduje się w jakimś punkcie swojej drogi, więc w każdej tej chwili była w spoczynku. Niemożliwe jest zatem, aby ta strzała w każdej chwili poruszała się i pozostawała w spoczynku jednocześnie, więc nigdy nie osiągnie swojego celu. Tak jak Ty wyskakując z swojego łóżka nadal w nim jesteś.


Follow on Bloglovin

2.18.2014

Czy jesteś tą samą osobą co rok temu?

Czy jesteś tą samą osobą co rok temu? Czy chciałbyś nią jeszcze być?

Zdecydowanie nie. Nie chciałbym być osobą którą byłem rok temu i mogę spokojnie powiedzieć że w większości dziedzin nią nie jestem. Nie chciałbym być osobą, którą byłem 12 miesięcy temu bo to oznaczałoby że przez ostatnie czas stałem w miejscu i nic nie zrobiłem.

Zmiany są dobre – doskonale to rozumiem, czasem wpadam w ciąg zmian i nie robię nić poza zmianami.

Zmiany są ciężkie, wyczerpujące fizycznie i emocjonalnie. Mogą być obciążające, niszczące i bolesne, ale są warte każdego wysiłku. Zmiana przynosi ulgę, radość i szczęście.

2013 rok był jak dotąd najlepszym w moim życiu, oto kilka zmian, które wprowadziłem:

Założyłem aparat na zęby.

Najlepsza decyzja jaką kiedykolwiek podjąłem, jedyne czego żałuję to to że go wcześniej nie założyłem. Mój strach przed dentystą był głupotą i cieszę się że go się pozbyłem. Naprawdę będę polecał każdemu kto się nad tym zastanawia, już po 2 miesiącach były niesamowite efekty.

Pozbyłem się (prawie) trądziku.

Po 10 latach walki z czymś co już trądziku nie przypomniało (ropne kule wielkości cytryn), udało mi się wygrać. Półroczna kuracja, która wykończyła mnie finansowo dała radę, co prawdą teraz muszę przejść na półroczną dietę która pomorze oczyścić organizm po nagromadzonych toksynach ale i tak było warto. Teraz pozostaje tylko pozbyć się przebarwień.

Pokonałem (na razie) łysienie. Przez ostatni rok byłem bardziej leniwy niż zawsze, ale pracuję nad tym, postanowiłem że od początku roku wstaję przed 10 i na razie mi się to udaje, no i koniec z spaniem w dzień.  To tylko te według mnie najfajniejsze i najbardziej widoczne zmiany jakie zaszły w ostatnim roku, natomiast, moją porażką w 2013 roku była siłownia, wykupiłem karnet i do dzisiaj nie byłem ani razu, w końcu trzeba się za siebie zabrać.

A czy Ty chciałbyś być osobą z przed roku?



Follow on Bloglovin